Wywiad z Black Velvet Band

Black Velvet Band zasypaliśmy ogromną ilością pytań: o historię, inspiracje, plany, koncerty, wpadki i wszystko inne, co przyszło nam do głów. Z humorem i dystansem odpowiadali na nie Flavio – gitara basowa, Marcin – gitara akustyczna i Zdzisław – perkusja.
Wszystko, co nam powiedzieli to ponoć prawda (niestety :)

zespół Black Velvet Band

Od kiedy jesteście na rynku muzycznym?

Marcin: Pierwszy raz spiliśmy się jako BvB w Grudniu 2008.

Flavio: A w tym roku obchodziliśmy nawet mały jubileusz – 5 lat od kiedy BVB dało swój pierwszy koncert!

Kto stworzył zespół?

Flavio: Marcin, który jest dla BVB tym, czym Steve Harris dla Iron Maiden.

Kto wchodzi w skład zespołu? Jak się poznaliście?

Marcin: To nudna historia pozbawiona fajerwerków. Ten spotkał tego, ten spił się z tym, tamtego znaleźliśmy w rowie. Totalnie nieistotne i nieciekawe.

Flavio: Nasz obecny skład to pięciu cudacznych kolesi, którzy jakimś cudem bardzo dobrze dogadują się w sferze muzycznej i osobistej, choć pierwsze spojrzenie mogłoby wskazywać na zupełnie co innego :) Część z nas poznała się poprzez lubelską scenę muzyczną, cześć natomiast przypadkiem.

Marcin: Sam jesteś cudaczny!

Jak zaczęła się wasza kariera muzyczna? Co chcielibyście najbardziej w niej osiągnąć?

Marcin: Ja na przykład zaczynałem od gitary kupionej za 40 złotych.

Flavio: Każdy rozpoczynał w inny sposób – ja od hobbistycznego grania rockmetalowych klasyków ze znajomymi. Celem zarówno moim i, jak sądzę, całego zespołu jest natomiast nieustanny rozwój i pokonywanie każdej przeszkody.

Czy macie już jakieś duże sukcesy? Jak duże? Które są najbardziej znaczące dla Was?

Flavio: Oprócz wydania debiutanckiego albumu była to niewątpliwie możliwość zagrania przed Litvintroll oraz niedany występ na trasie Folk Metal Crusade. Oprócz tego bardzo cieszą nas niezwykle pozytywne reakcje na nasz nowy singiel.

Marcin: A dla mnie niewątpliwym sukcesem jest to, że zespół mimo różnych perypetii wciąż istnieje, koncertuje, nagrywa itd.

Jakie jest Wasze instrumentarium, co możecie o nim ciekawego opowiedzieć?

Flavio: Przede wszystkim nasze instrumentarium bardzo zmieniało się przez lata, momentami było nie tylko folkowo ale i dosyć egzotycznie. Obecnie zmieniliśmy nieco kierunek – zamiast skupiać się na instrumentarium, czyli formie, postawiliśmy na klimat i budowanie folkowo-pogańskiego nastroju poprzez kompozycję utworów. Standardowy rockowo-metalowy zestaw uzupełnia więc jedynie gitara akustyczna i kilka dodatków perkusyjnych.

Marcin: ...aczkolwiek w studiu lubimy poszaleć z rożnymi dziwacznymi instrumentami. Przy okazji nagrań do albumu „Pieśni Obłąkane” doszło nawet do tego, że staliśmy się pierwszym zespołem metalowym z didgeridoo w skladzie!

Czy czerpiecie ze źródeł czy raczej sami tworzycie swoje kompozycje?

Marcin: Czerpiemy ze źródeł tworząc własne kompozycje :) A tak na serio to nie bardzo rozumiem wykonawców którzy całą swoją karierę opierają na graniu coverów – ludowych albo jakichś innych zespołów. Nie po to sięgnąłem po gitarę i nie po to stanąłem na scenie.

Flavio: Kompozycje tworzymy sami, jednakże uważny słuchacz na pewno dostrzeże pewne inspiracje, nie tylko zaczerpnięte z klasyki rocka i metalu. Nigdy jednak nie tworzymy czegokolwiek na siłę tak, by naśladować konkretny zespół czy kierunek.

zespół Black Velvet Band

Więc jakie są Wasze główne inspiracje jeśli chodzi o samą muzykę?

Marcin: Deszcz, ziemia, brud, krew i nasze korzenie.

Flavio: Indywidualnie bardzo się różnimy pod tym względem, choć oczywiście wszyscy uwielbiamy klasyki, takie jak Black Sabbath, Iron Maiden czy Motorhead. Jeśli chodzi o naszą twórczość, to dopatrzeć się tu można inspiracji Primordial i Litvintroll.

Marcin: Dodałbym jeszcze Bathory i Manowar. Ale to luźne porównania.

Flavio: Myślę, że przede wszystkim jest to muzyka, której słuchamy, ale i otaczająca nas rzeczywistość. W przypadku nowego albumu duży wpływ ma także jasno określony kierunek w jakim ma być on utrzymany. A kierunkiem tym jest POŻOGA.

Co sądzicie o obecnym rynku muzycznym sceny folk?

Flavio: Cieszy fakt, że scena ta ciągle się rozwija, co można było zaobserwować na przykładzie trasy Folk Metal Crusade, czy przyglądając się sukcesom takich zespołów jak Percival Schuttenbach. Widać też, że zespoły ciągle szukają nowych i oryginalnych sposobów na rozwinięcie swojej twórczości, zamiast bazować na utartych schematach.

Wiele zespołów zaczyna kierować się w stronę folku, co o tym sądzicie? Czy to przejściowy trend?

Flavio: Trendy z reguły szybko przemijają, natomiast wiele zespołów tworzących w tym nurcie nadal go eksploatuje, a zarazem rozwija na swój własny, wyjątkowy sposób.

Marcin: Nas trendy nie interesują. Zaczynaliśmy kiedy świadomość folk metalu w Polsce była w powijakach, nie było totalnie żadnego festiwalu, który by coś takiego promował. Rozkwit tego klimatu po 2010 roku w Polsce to oczywiście pozytywne zjawisko, ale od razu można oddzielić grubą krechą zespoły które grają tak, bo to wypływa z ich wnętrza od tych, które grają w ten sposób bo zwietrzyli łatwą kasę i okazję do wybicia się. Dużo jest kapel które normalnie grały death/black, a jak eksplodowała moda na folk metal to dołączyli skrzypce albo flet i są teraz kapelami folk metalowymi. Dla mnie to jest słabe.

Gdzie można nabyć wasze wydawnictwa?

Flavio: Zapraszamy na naszą stronę bandcamp (bvblbn.bandcamp.com), gdzie można nabyć wszystkie nasze wydawnictwa za symboliczne... 0 złotych :)

Marcin: A jakby ktoś chciał fizyczne kopie na CD, to niech pisze maila na bvblbn@o2.pl.

Jaki swój utwór lubicie najbardziej, dlaczego?

Flavio: Niech każdy odpowie za siebie, ale ja powiem że... najnowszy, czyli „Nowa Krew”, gdyż jest doskonałym zwiastunem nadchodzącej płyty. Jeśli miałbym wskazać coś ze starszych, to „Jechali Kozacy”. Za klimat.

Marcin: Ja chyba „Ze Śmiercią w Kości Gram”, bo w jego powstaniu maczał paluchy sam diabeł i nie jest to utwór który powstał z przypadku, tylko po to, żeby po roku został zapomniany. Założę się, że ten utwór zostanie wybrany do soundtracku końca świata (jak ten w końcu nadejdzie).

Zdzisław: Chyba nie ma takiego utworu. W miarę tworzenia nowych kawałków każdy z nich na chwilę staje się tym ulubionym.

Do jakich odbiorców skierowana jest wasza muzyka?

Flavio: Przede wszystkim musi podobać się nam samym.

Marcin: A ja twierdzę że nie ma określonej grupy odbiorców. Różnym ludziom puszczałem nasze kawałki i wielu ludziom się one podobały, choć byli całkiem z innej parafii. Nasze kawałki podobają się nawet mojej Mamie!

Jak można interpretować waszą nazwę?

Marcin: Wydaje mi się że nijak, to po prostu nazwa starej piosenki irlandzkiej, która przylgnęła do nas jak jeszcze lubowaliśmy się w celtyckich dźwiękach. Została z nami bo lubimy tę czerń w nazwie, dużo o nas mówi.

Flavio: Black Velvet to popularny koktajl alkoholowy, my natomiast od alkoholu nie stronimy. Zacząłbym więc od tego :)

Marcin: Tak, fakt. Ale jak pisaliśmy do nich żeby przysłali nam 5 kartonów z flaszkami, to nic nie odpisali, choć obiecaliśmy że będziemy to degustować publicznie na scenie na każdym koncercie.

Jak zwalczacie stres albo czy w ogóle macie stres przed występem?

Marcin: Co Ty, jaki stres? My wychodzimy na scenę po to, żeby spuścić łomot wszystkim, którzy stoją pod nią, więc o stresie nie ma mowy.

Flavio: Pewien stres pojawia się zawsze i uważam, że jest to dobry znak – to dowód na to, że każdy koncert jest ważny. Jednakże zawsze mamy mnóstwo ochoty i energii do grania, którymi zarażamy się wzajemnie i to pomaga przełamać wszelkie niedogodności.

Czym zajmujecie się oprócz muzyki?

Flavio: Graniem innego rodzaju muzyki :)

Zdzisław: Prócz muzyki to tylko praca i praca. Jestem wychowawcą w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. Praca z trudną młodzieżą daje sporego kopa i potrzebę odstresowania się, dlatego też gra w zespole jest świetną odskocznią.

Marcin: Ja pracuję, komentuję mecze piłki nożnej, prowadzę audycje w radiu.

Jakie macie najlepsze wspomnienia koncertowe?

Zdzisław: Jak do tej pory, grając w BVB, to koncert w Łodzi. Doskonała organizacja i świetna zabawa. Mam nadzieję, że kolejne występy będą tylko lepsze.

Marcin: Było kilka takich wypadów. Na pewno Zwierzyniec, choć po 2 w nocy pozamykali wszystkie sklepy w mieście i pogasili latarnie i było koniec imprezy ;) W sumie dobrze też wspominam suto zastawioną garderobę w Warszawie podczas festiwalu Folk Metal Harvest – graliśmy pierwsi i potem wróciliśmy do garderoby. Mało brakowało a musieliby nas stamtąd wynosić :P

Flavio: Jest ich sporo, ale na pewno wskazałbym na wymieniony koncert przed Litvintroll, występ w Zwierzyńcu, a także tegoroczny Folk Metal Crusade. Ogólnie rzecz biorąc wszędzie tam, gdzie ludzie świetnie bawili się przy naszej muzyce.

Jakie macie plany na przyszłość?

Flavio: Wydanie albumu, a w międzyczasie kolejne koncerty.

Marcin: Spalić Dąbrowę Górniczą! :)

Trzy słowa, które najlepiej opisują Wasz zespół?

Marcin: Piwo, szatan, wpierdol.

Flavio: Jeszcze więcej Szatana.

Z kim chcielibyście wystąpić na jednej scenie?

Flavio: Z zespołów folkowych byłyby to niewątpliwie Primordial i Eluveitie.

Zdzisław: BLACK SABBATH!

Marcin: Ja bym chciał kiedyś uścisnąć grabę Iron Maiden. A z zespołów w klimacie to Primordial.

Wspomnienie z koncertu, które sprawiło, że do dzisiaj opowiadacie je przy piwie znajomym?

Flavio: Publiczność w Zwierzyńcu, która nie pozwoliła nam zejść ze sceny bez kilkukrotnego bisowania.

Marcin: Ogólnie Zwierzyniec to kopalnia dobrych historii. Skończył się koncert, zeszliśmy ze sceny, Jaromir od razu ciśnie do wodopoju. Już chwyta za klamkę, a tu cyk! Ekspedientka przekręca kluczyk od wewnątrz ! Nie ma chlania. No to kij, jedziemy do hotelu – lipa: pół litra i dwa browary, hotelowy bar oczywiście nieczynny. No to szybki prysznic i lecimy „na miasto”. A tu jeszcze większa lipa, bo Zwierzyniec to mała mieścinka, było już po 2 w nocy, my idziemy na wielkim głodzie w poszukiwaniu sklepu z alkoholem, nagle gasną wszystkie latarnie w mieście! Ciemno jak w dupie, nawet nie wiemy gdzie jesteśmy, tylko w tle gdzieś majaczy jakiś świecący punkcik. „Monopolowy” – każdy tak sobie pomyślał. Idziemy, mało się nie zabijemy bo chodniki krzywe i wszędzie jakieś krawężniki i studzienki wystające. Dochodzimy a tu lombard. I to zamknięty. Wróciliśmy pod hotel, idą jacyś ludzie. Ej, gdzie tu jest najbliższy CPN albo coś takiego ? A ze cztery kilometry stąd. I zostaliśmy jak te głąby z pół litra i dwoma piwami na czworo.

Najciekawsza nieplanowana sytuacja awaryjna podczas występu?

Flavio: Utwór Shakiry płynący z głośników frontowych w czasie początku jednego z koncertów.

Marcin: Oooo, to był klimat. Ogólnie wtedy akustyk wyczyniał cuda. Nasz soundcheck trwał 3 godziny! 1,5 godziny koleś ustawiał sobie poziomy i mixer, a potem, jak kazał nam coś zagrać, okazało się że nie podłączył mikrofonów. W trakcie całej próby z odsłuchów wydobywały się pierdy szatana, koncert – obsuwa godzinna. Publika zaczęła się niecierpliwić, więc machnęliśmy ręką i zaczęliśmy grać. Po 2 utworze z głośników słyszę jakąś nutę – okazało się, że akustyk podczas naszego występu słuchał Shakiry, ale wcisnął nie ten guzik co trzeba i wszystko poszło na głośniki.

O co się najczęściej spieracie?

Flavio: O wszystko, ale są to spory twórcze.

Marcin: Ale najczęściej to o dźwięki.

Zdzisław: Jaromir spiera się o byle gówno.

Występ w klubie, plenerze czy przy ognisku?

Marcin: Gdziekolwiek byle była dobra impreza i dużo ludzi.

Flavio: Wszędzie, gdzie nas chcą (i nie chcą).

Najbardziej pożądany przez Was instrument?

Flavio: Mam już jeden wymarzony instrument, ale specjalnie dla maniaków basowego sprzętu powiem, że marzy mi się Spector Euro 5 LX.

Marcin: A ja bym rzekł, że na chwilę obecną to przydałby nam się 100-osobowy chór. O ile można powiedzieć że to instrument :P

Co chcielibyście zagrać na wczesnośredniowiecznej biesiadzie gdyby była taka możliwość?

Flavio: „Jeszcze raz”.

Kogo koniecznie chcecie zobaczyć na scenie w kolejnej edycji STADA?

Flavio: Jeszcze więcej rodzimych zespołów.

Marcin: Nas samych ;)

Co zaprezentujecie na tegorocznym STADZIE i dlaczego warto tam się pojawić?

Marcin: To co tam usłyszycie i zobaczycie przejdzie Wasze najśmielsze oczekiwania. Podczas naszego występu zapanuje chaos oraz apogeum psychofonicznego, audiowizualnego wpierdolu w najbardziej pierwotnym z wydań.

Flavio: Sprawimy, że zapanuje tam POŻOGA.

Jak krótko podsumować ostatni rok Waszej działalności?

Flavio: OGIEŃ można stłumić, ale pozostały po nim ŻAR zmienia się w POŻOGĘ.